DUCHOWO

O wypaleniu

17 maja 2020

Czy znacie podobne historię SUKCESU? Kończysz studia z wyróżnieniem, dostajesz świetną pracę, przy tym wychowujesz dziecko swojego partnera i się przejmujesz jak własnymi, po nocach tworzysz nowy projekt, by stać się niezależną i nie musieć pracować u kogoś, dbasz o rodziców, przyjaciółki, ogarniasz dom, zwierzęta, pomagasz w pracy mężowi.  Puzzle wydają się być ułożone. I nagle…  Trzask! Zaczyna się coś dziać. Lekarze rozkładają ręce. Nikt nie może pomóc.. Zaczyna się robić poważnie. Obawiasz się o siebie, czujesz się coraz gorzej. Spadek wagi, totalny brak snu, płaczliwość, natłok myśli i ogromny smutek w środku. Zdaje się zdrowa na zewnątrz, ale w środku – wrak. Czujesz, że nie jest to zwyczajna choroba. Wiesz, że nie jest to do ciebie podobne, a strach cię ogarnia na myśl, że nie będzie dla ciebie ratunku.

Tak, to jest wypalenie.

Paradoksalnie – stajemy się więźniem wizerunku, który sami budujemy. Gdy ten mój scenariusz się realizował, najbliżsi mówili „Weź się w garść”! Zawsze dajesz radę! No, co ty, Weronika!

 Właśnie.
 I w tym tkwi problem. Przyzwyczajamy otoczenie do dawania, zanurzamy się
w problemy świata i bliskich, chcemy pomagać, być dobrym dla każdego. I w ten sposób doprowadzamy się do wyczerpania. Co wtedy z nami? Gdzie są granice dawania, jak zadbać o swoje zdrowie i psychiczny komfort? Potrzebowałam dowiedzieć się więcej o sobie, o mechanizmach działania tego czegoś, co daje nam życiową siłę, bo zawsze jej miałam mnóstwo. A nagle jakby ktoś ją ze mnie wypompował. Nie wiem, gdzie się podziała i dlaczego. Gdzie jest kurek od tego kranika, jak wlać siebie w siebie na nowo?

Byłam wtedy młodą kobietą. Na pomoc przyszły mi książki znakomitej Louisy L. Hay, Amerykanki. Samodzielnie wyleczona z raka, stała się poczytną autorką i guru dla milionów ludzi na świecie. Byłam zachwycona tym, co czytałam. Biegałam z jej tabelką z książki „Możesz uzdrowić swoje życie”, która mówiła o przyczynach psychosomatycznych każdej z chorób. Sprawdzałam na wszystkich, czy się to zgadza. Okazywało się, że tak! To był namacalny dowód, że sami możemy zarówno wywołać, jak i uleczyć swoje dolegliwości. Potem czytałam mnóstwo innych autorów z nurtu tzw. New Age, pokochałam poradniki Polki – Ewy Foley – z jej pięknym, światłym podejściem do życia. Odkryłam dla siebie jogę i oddychanie, zaczęłam selekcjonować swoje myśli, świadomie odcinać rzeczy, które negatywnie wpływały na moje życie. Podjęłam również terapię u znakomitej Marii Monety Malewskiej, którą poleciła mi koleżanka aktorka. Wierzę, że nie muszę namawiać dziś nikogo do tego, by korzystać z pomocy terapeutów. To jest niezastąpiona pomoc. Choć czasem nie jest łatwo odważyć się, ale warto! Na terapii przepracowałam mnóstwo rzeczy, zajęło mi to kilka lat. Wykonałam wiele pracy, by wrócić do zdrowia i  wyposażyć się w wiedzę, która dziś jest dla mnie podstawą funkcjonowania. I już nigdy nie pozwolić „wyczerpać się“ “.

W dzisiejszych czasach dostęp do tego typu wiedzy jest coraz większy, na co niewątpliwy wpływ ma powszechność internetu oraz innych, nowych form rozwoju. To pozwala nam znaleźć tych, którzy mogą nas wesprzeć w tym procesie. Ewidentnie świat zmierza w stronę rozwoju świadomości, potrafimy lepiej określać swoje cele, potrzeby, problemy czy lęki. Jednak cały czas warto szukać nowych rozwiązań, bo praca nad sobą nigdy się nie kończy. Każdego dnia pojawiają się nowe możliwości, a wybór i nasz „los“ jest wyłącznie w naszych rękach. Od nas zależy, czy zrozumiemy, co przynosi nam szczęście lub frustracje.

Zapraszam do lektury mojej książki „Walka o Macierzyństwo”

101 likes

Author